Jak dobrze mieć w domu wędkarza! Świeża ryba to doskonały surowiec na pyszne danie. A jak się trafi sandacz… Przepraszam, nie „trafi”, bo złapanie sandacza w naturalnym zbiorniku to duża sztuka, wymagająca lat wprawy i dużego doświadczenia. Sama wędkuję, więc wiem co piszę. Moim dotychczasowym „osiągnięciem” był tylko karp o wadze 3 kg. Ale bez dygresji – dziś na obiad pyszny sandacz sauté z sosem porowo-śmietanowym. Sandacz ma bardzo delikatne, dobre samo w sobie mięso, więc nie trzeba go mocno przyprawiać, żeby nie „zabić” jego naturalnego smaku. Sól, pieprz i odrobina soku z cytryny w zupełności wystarczą.

Składniki (na 4 porcje):

4 dzwonka sandacza przekrojone na pół
1 duży por lub 2 mniejsze
100 ml słodkiej śmietanki 30%
3 łyżki kwaśnej śmietany 16 lub 18%
3 łyżki oleju
sól, pieprz
sok z cytryny

Przygotowanie:

Dzwonka ryby skrapiamy sokiem z cytryny, odrobinę solimy i posypujemy niewielką ilością pieprzu. Odstawiamy do lodówki na około pół godziny. W tym czasie przygotowujemy sos – na 1 i 1/2 łyżki oleju podsmażamy pokrojonego w talarki pora. Musi się zeszklić i zmięknąć. Następnie dodajemy oba rodzaje śmietany, sól i odrobinę pieprzu do smaku i dusimy na wolnym ogniu około 3-5 minut. Sandacza smażymy na pozostałym oleju (należy go dobrze rozgrzać, żeby ryba nie przywierała do patelni), na średnim ogniu około 5 minut z każdej strony (zaczynamy od strony skóry). Do smażenia ryb najlepiej sprawdzają się patelnie teflonowe. Podajemy polanego sosem.

Smacznego!