Pomysł na sycące śniadanie lub wczesną kolację (na późną zbyt ciężkostrawne). Przepis powstał z potrzeby wykorzystania kawałka ciasta francuskiego i boczku, które zostały mi po innym daniu. Tak już mam, że jedzenia nie marnuję i nie wyrzucam – kupuję tyle, ile jestem w stanie zjeść, a to co pozostaje staram się równie „twórczo” wykorzystać.

Składniki (na 2 porcje):

pasek ciasta francuskiego wystarczający do oklejenia małych naczyń żaroodpornych
8 plasterków chudego, wędzonego boczku
2 plastry sera zółtego np. Maasdamera (może być dowolny, ja lubię „śmierdziuchy”)
4 suszone pomidory z zalewy
4 różyczki brokuła(*)
4 plastry marchewki(*)
2 jajka
masło do wysmarowania foremek
pieprz i sól

(*) Wiadomo, nie opłaca się gotować 4 plastrów marchwi i 4 różyczek brokuła. Ilość wynika z tego, że po prostu miałam pod ręką przyrządzone „warzywa na patelnię” i trochę ich „pożyczyłam”. Równie dobrze możecie dodać co tylko macie pod ręką np. paprykę, cukinię itp.

Przygotowanie:

Naczynia żaroodporne smarujemy masłem i wyklejamy ciastem francuskim. Układamy w nich kolejno: boczek, po plastrze sera żółtego, brokuły, marchew i suszone pomidory. Na wszystko wylewamy jajko (staramy się, by żółtko pozostało w całości). Doprawiamy solą i pieprzem. Zapiekamy około 15-20 minut w temperaturze 180OC.

Smacznego!