Jestem właśnie na etapie przygotowywania śledzi na różne sposoby. Taka próba generalna przed Wigilią, żebym nie podała czegoś niezjadliwego. Do tej pory śledziami zajmowała się moja Mama, ale z pewnych względów w tym roku ten zaszczyt spotkał mnie. Więc próbuję… na razie przygotowałam w wersji „po kaszubsku” (choć tak naprawdę, po lekturze wielu przepisów, które różnią się od siebie czasem znacznie, nie jestem pewna czy to po kaszubsku czy innemu) oraz z suszonymi pomidorami. Z pewnością będzie ciąg dalszy.

Przygotowując śledzie po kaszubsku zainspirowałam się przepisem z bloga Kawa Cynamonem Pachnąca, ale zrobiłam je trochę inaczej, żeby miały bardziej „octowy” posmak, bo takie lubię najbardziej.

Składniki (na małą porcję próbną):

5 solonych filetów śledzia (z beczki)
1 duża cebula
7 pieczarek
pół łyżeczki majeranku
180 g koncentratu pomidorowego
szczypta brązowego cukru
2 łyżki białego octu winnego
1 łyżka soku z cytryny
sól, pieprz
pół szklanki oleju + 2 łyżki do podsmażenia cebuli
szklanka zwykłego octu do moczenia śledzi

Przygotowanie:

W zależności od tego czy śledzie są bardzo słone czy nie, moczymy je w następujący sposób: bardzo słone – dwie godziny w wodzie (po godzinie wymieniamy wodę na świeżą) i pół godziny w wodzie z octem w proporcji 2:1; mniej słone – godzinę w wodzie i pół godziny w wodzie z octem.
W międzyczasie, na 2 łyżkach oleju podsmażamy pokrojoną w pół-plasterki cebulę. Musi być miękka, ale nie brązowa, żeby nie była gorzka. Na drugiej patelni obsmażamy pokrojone w plasterki pieczarki, do momentu wyparowania z nich wody. Dodajemy je do cebuli razem z przecierem pomidorowym, cukrem, majerankiem, dwoma łyżkami octu winnego, sokiem z cytryny i połową szklanki oleju. Całość doprawiamy odrobiną soli i pieprzem i gotujemy jeszcze około 5 minut. Odstawiamy do wystygnięcia. Sos musi być dobry „sam w sobie”, bo sól ze śledzi nie wystarczy, by całość była smaczna.
Śledzie kroimy na mniejsze kawałki i dokładnie mieszamy z zimnym, pomidorowym sosem. Całość przekładamy do zamykanego naczynia i wstawiamy do lodówki. Śledzie są najlepsze po trzech dniach.

Smacznego!