Ponownie żołądki… :D Tak się jakoś w nich rozsmakowaliśmy, że na razie ciężko się z nimi rozstać. Fajne jest to, że można je przygotować na wiele sposobów: w zupie, we wszelkiego rodzaju gulaszach, pieczone, smażone itd. Dzisiaj ponownie gulasz (to już trzeci z żołądków), tym razem z leśnymi grzybami. Co roku, gdy uda nam się nazbierać trochę grzybów, podgotowuję je i następnie zamrażam. Dzięki temu mam świetną bazę do zup i sosów zimą i wiosną, gdy najdzie mnie ochota na świeże grzyby.

Składniki (na 4 porcje):

500 g żołądków drobiowych (ja używam indyczych)*
300 g dowolnych grzybów leśnych (świeżych lub podgotowanych i zamrożonych)
2 małe marchewki
1 duża cebula
2 łyżki oleju
pół pęczka natki pietruszki
1 listek laurowy
szczypta suszonego majeranku
sól, pieprz

* jeżeli ktoś nie przepada za żołądkami może dodać np. wieprzowinę pokrojoną w kostkę
Przygotowanie:

Żołądki płuczemy i kroimy na mniejsze kawałki. Wrzucamy je do garnka i zalewamy zimną wodą tak, by je tylko zakryła. Dodajemy liść laurowy, majeranek i pół łyżeczki soli. Gotujemy na wolnym ogniu do miękkości, czyli jakieś 1,5 godziny ( w szybkowarze około 30 minut).
W międzyczasie na oleju podsmażamy posiekaną w kostkę, lekko osoloną cebulę. Gdy się zeszkli dodajemy pokrojoną w półplasterki lub plasterki marchewkę i razem smażymy około 5 minut. Przygotowujemy grzyby – świeże dokładnie myjemy, kroimy w cienkie plasterki (małe kapelusze lub kurki zostawiamy w całości) i dusimy na łyżce oleju około 40 minut, w razie potrzeby podlewając wodą. Jeżeli mamy obgotowane zamrożone to tylko je rozmrażamy.
Gdy żołądki będą dość miękkie dodajemy do nich cebulę z marchewką oraz podduszone grzyby i całość gotujemy około 10-15 minut bez przykrycia, by odparował nadmiar wody. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem oraz dodajemy posiekaną natkę pietruszki. Serwujemy z dowolną kaszą – może być jaglana, gryczana czy, tak jak w moim przypadku, pęczak.

Smacznego!