Kotleciki. Lekkie, bo pieczone, pożywne, bo z sycącym pęczakiem, pełne witamin ze względu na kiszoną kapustę. I bardzo smaczne. Myślę, że przypadną do gustu nie tylko wegetarianom, ponieważ mogą stanowić doskonały dodatek do mięsa.

Składniki (na 7-8 sztuk):

100 g pęczaku
150 g kiszonej kapusty
6 pieczarek
1 mała cebula
3,5 łyżki mąki (użyłam żytniej, ale może być każda, nawet razowa)
1 duże jajko
1 łyżka oleju + olej do posmarowania papieru do pieczenia
1 listek laurowy
szczypta chili
sól i pieprz

Przygotowanie:

Pęczak gotujemy w osolonej wodzie o 5 minut dłużej niż wskazuje na to przepis na opakowaniu. Kiszoną kapustę drobno siekamy, zalewamy wodą, dodajemy liść laurowy i gotujemy  na wolnym ogniu do miękkości. Ugotowaną odcedzamy.
W międzyczasie na patelni, na oleju podsmażamy pokrojoną w drobną kosteczkę, osoloną cebulę. Gdy się zeszkli dodajemy starte na tarce o dużych oczkach pieczarki. Smażymy aż z pieczarek odparuje woda. Pieczarki z cebulą doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
W misce mieszamy pęczak, kiszoną kapustę i pieczarki z cebulą. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i chili. Dodajemy rozmącone jajko i mąkę. Dokładnie mieszamy, po czym odstawiamy na 10 minut. Masa powinna być dość lepka, ale nie musi się dać lepić z niej kotlety, bo będziemy nakładać je łyżką. Na blasze rozkładamy papier do pieczenia, który smarujemy niewielką ilością oleju.
Przy pomocy łyżki, na papierze układamy masę pęczakową, formując średniej wielkości kotlety. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 25 minut w temperaturze 160-170OC. Podajemy jako samodzielne danie np. z sosem jogurtowym z koperkiem lub sosem pomidorowym.

Smacznego!