Uświadomiłam sobie, że jeszcze w życiu nie robiłam kotletów tudzież placków brokułowych. Trzeba było to więc nadrobić. Przepis jak zwykle powstał „na oko” – dodamy tego i tamtego i zobaczymy co z tego wyjdzie :) A wyszło wspaniale. Kotlety przeszły moje najśmielsze oczekiwania (bałam się, że będą się rozpadać) – smaczne, puszyste, z ciągnącym się w środku serem. I jak to u mnie – smażone bez tłuszczu. Polecam jako samodzielne danie wegetariańskie i jako dodatek do głównego dania mięsnego.

Składniki (na 20 kotlecików):

2 dość spore brokuły podzielone na różyczki
2 jajka
5 łyżek mąki pszennej lub żytniej razowej
5 łyżek startego żółtego sera
1 mała cebula
1 łyżka oleju
sól, pieprz, chili i kurkuma do smaku

Przygotowanie:

Brokuły gotujemy w osolonej i posłodzonej wodzie około 8 minut. Mogą lekko się rozgotować. Dokładnie odcedzamy i odstawiamy do odcięknięcia. W międzyczasie na oleju szklimy posiekaną, posoloną cebulę.
Zimne brokuły z grubsza siekamy nożem (tak żeby było trochę papki, ale też i większych kawałków). Dodajemy podsmażoną cebulę i jajka (najpier wbijamy je do oddzielnej miseczki, żeby nie wbić do brokułów zepsutego jajka lub ze skorupką). Mieszamy, dodajemy mąkę i ponownie mieszamy. Następnie dodajemy ser żółty i doprawiamy solą, pieprzem, odrobiną chili i kurkumy do smaku. Całość dokładnie wygniatamy ręką. Następnie zwilżonymi wodą rękoma formujemy kotleciki (najpierw toczymy kulki, później je spłaszczamy). Kotleciki układamy na suchej patelni teflonowej. Smażymy około 5 minut z każdej strony na średnim ogniu.
Kotlety z brokuła najlepiej smakują z kwaśną śmietaną lub jogurtem greckim.

Smacznego!