Pomysł na zupę zrodził się z problemu posiadania kawałka filetu z łososia, który był zbyt mały, by przygotować z niego danie główne dla dwóch osób. Nie zastanawiając się zbyt długo postanowiłam, że zrobię zupę rybną. Ha! Tylko jak, skoro nie miałam szkieletu do przygotowania bulionu? Poszłam na żywioł i do bazy bulionu użyłam UWAGA! ;) pasty krewetkowej (tajskiej pasty z suszonych krewetek, która śmierdzi niemożebnie – M. stwierdził nawet, że byłaby dobra jako dodatek do zanęty na karpia i suma – ale użyta w ilości niecałej łyżeczki nadaje niektórym daniom fajny smak). Zamiast pasty krewetkowej można użyć tajskiego sosu rybnego lub całkowicie pominąć ten krok.

Zupka wyszła aromatyczna i bardzo smaczna. Na pewno będę wracała do tego przepisu, bo warto :)

Składniki (na 2 porcje, 1 porcja 380 kcal):

200 g filetu z łososia bez skóry
1 marchewka
1 pietruszka
2 ziemniaki
1 por (tylko biało-zielona część)
1 łyżeczka masła
3/4 płaskiej łyżeczki pasty krewetkowej (lub 2 łyżki sosu rybnego)
pół pęczka koperku, posiekanego
1-2 łyżki soku z cytryny
50-100 ml słodkiej śmietanki 30%
sól, pieprz

Przygotowanie:

Na maśle podsmażamy pokrojonego w krążki pora. Gdy się zeszkli dodajemy marchew i pietruszkę pokrojone w pół-plasterki. Smażymy od czasu do czasu mieszając około 3-4 minut. Zalewamy 500 ml wody i zagotowujemy. Dodajemy pastę krewetkową / sos rybny (lub pomijamy ten krok) i całość gotujemy około 10 minut. Następnie dodajemy pokrojone w niedużą kostkę ziemniaki i całość gotujemy 5 minut. Dodajemy pokrojonego w kostkę łososia i gotujemy jeszcze ok. 5 minut, aż zmiękną ziemniaki. Dodajemy śmietankę, zagotowujemy i zestawiamy zupę z ognia. Dodajemy koper i doprawiamy sokiem z cytryny, solą i pieprzem. Podajemy niezwłocznie, żeby ślinka nie pociekła nam do kolan :)