Wiecie, że nie piekę zbyt często. Stosunkowo rzadko jadam słodycze (a i tak najbardziej lubię bardzo gorzką czekoladę), narzeczony też się ogranicza, więc nie widzę sensu w pieczeniu ciasta, którego nikt nie zje. Ale jak odwiedzam rodziców, od czasu do czasu coś upiekę, bo wiem, że przynajmniej się nie zmarnuje (no i mam nadzieję, że też smakuje). Piekąc ciasta czy ciastka zwracam jednak uwagę, by oprócz smaku były też wartościowe, albo chociaż jak najmniej tłuste i nie przesłodzone do mdłości. Dzisiejsze ciasto gruszkowe powstało na fali uniesienia związanego z finałem Mistrzostw Świata w siatkówce. Miałam dosłownie chwilę przed meczem, by je upiec, więc zależało mi na tym, by odbyło się to jak najszybciej. Dlatego skorzystałam z przepisu na razowe muffiny. W sumie co to za różnica czy pieczemy w małych foremkach czy na blasze, ważne, że szybko :) Do tego gruszki z własnej działki i pyszne ciasto gotowe :) Jeżeli nie lubicie wypieków z mąki razowej, możecie zastąpić ją zwykłą.

Składniki:

4-5 gruszek
1,5 szklanki mąki pszennej
1 szklanka mąki razowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki cukru pudru
1 szklanka mleka
1/3 szklanki oleju
1 jajko
opcjonalnie „kropelki” z gorzkiej czekolady do posypania ciasta

Przygotowanie:

Gruszki obieramy ze skóry, kroimy na ćwiartki i wydrążamy gniazda nasienne.W jednej misce łączymy suche składniki, a w drugiej mokre. Następnie mokre wlewamy do suchych i całość mieszamy (nie za długo, tylko do połączenia składników). Ciasto wylewamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Na wierzchu układamy gruszki (miejscem, gdzie było gniazdo nasienne do góry) i całość posypujemy kropelkami z czekolady (lub drobnymi kawałkami gorzkiej czekolady). Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180OC i pieczemy około 35 minut, do zezłocenia i suchego patyczka.

Smacznego!