Sezon grzybowy w zasadzie dobiega końca, ale może uda się Wam jeszcze zebrać kilka podgrzybków (lub prawdziwków, o ile u Was lepiej obrodziły niż u mnie) i zamarynować. Utarło się przekonanie, że marynowane grzyby są najlepszą zakąską do wódki. Wódki nie piję, ale marynowanym grzybkiem nie pogardzę :) A tak na serio, wódka w połączeniu z grzybami to coś, czego nasza wątroba bardzo nie lubi. Nie dość, że wysokoprocentowy alkohol to jeszcze grzyby, które nie należą do najlżej strawnych. Lepiej potraktować marynowane grzybki jako dodatek do obiadu. Świetnie smakują np. z gulaszem i kaszą gryczaną.

Odnośnie ilości grzybów – podaję na oko, bo po prostu ich nie zważyłam. Marynatę też zawsze robię w ilości „na oko” i jeszcze nie zdarzyło się, bym musiała ją dorabiać, raczej troszkę zostawało. Mam więc nadzieję, że ilościowo wszystko się zgra.

Składniki (na około 4 słoiczki o pojemności 300 ml):

około 750 g podgrzybków
marynata:
2 szklanki wody
2/3 szklanki octu 10%
2 łyżki cukru
1 łyżeczka soli
2 szalotki pokrojone w plasterki
4 liście laurowe
6-8 ziarenek ziela angielskiego
10 ziarenek czarnego pieprzu

Przygotowanie:

Grzyby przebieramy, odkrawamy nóżki. Większe kapelusze możemy przekroić na pół. Dokładnie płuczemy je pod bieżącą wodą, by usunąć piasek. W garnku zagotowujemy ok. 2,5 litra wody z 1 łyżką soli. Wrzucamy grzyby, obgotowujemy około 10 minut, po czym odcedzamy i odstawiamy do ostygnięcia.

W międzyczasie w garnku łączymy składniki marynaty. Doprowadzamy do wrzenia, gotujemy około minutę i wyłączamy gaz.

Do czystych, wyparzonych słoików wkładamy grzyby. Zalewamy je letnią marynatą tak, by w słoikach znalazła się cebula, liście laurowe, ziele i pieprz. Zakręcamy i pasteryzujemy: na dnie garnka o dużej średnicy układamy kilka papierowych ręczników lub czystą bawełnianą ściereczkę. Wstawiamy słoiki z grzybami i zalewamy wodą tak, żeby sięgała ok. 2 cm poniżej zakrętki. Zagotowujemy, po czym zmniejszamy gaz, by woda tylko lekko pyrkała. Pasteryzujemy 30 minut. Wyłączamy gaz, wyciągamy słoiki (uwaga! gorące) i odstawiamy je do ostygnięcia do góry dnem.

Można też zrobić inaczej – grzyby zalać gorącą marynatą, dokładnie zakręcić i odstawić do góry dnem do ostygnięcia. Ale wówczas grzyby wstępnie obgotowujemy około 30 minut. Ja jednak słoiki pasteryzuję, bo to pewniejsza metoda.

Smacznego