Postanowiłam nieco ograniczyć pszenicę i gluten w swojej diecie. Nie żebym wcześniej pochłaniała tony pieczywa i makaronu (zwłaszcza białego pieczywa pszennego, które jest dla mnie niewartościowe), ale poczytałam trochę tu i tam o modyfikowanej genetycznie pszenicy i jakoś tak… odechciało mi się. Nie choruję na celiakię, więc nie podchodzę do tego ortodoksyjnie i nie zrezygnuję np. z ciasta francuskiego czy filo, poza tym mam drugą połówkę, dla której wyzwaniem jest samo zjedzenie makaronu razowego, a co dopiero jakiegoś gryczanego czy kukurydzianego :) Dlatego pszenne przepisy pozostaną na blogu, tylko od czasu do czasu będę publikować przepisy na wypieki bezglutenowe.

Na pierwszy ogień wrzucam przepis na bezglutenowy chleb. Przypis zaczerpnęłam ze strony eksperymentalnie.com, ale trochę go zmodyfikowałam. Zamiast mąki kukurydzianej użyłam mąki z ciecierzycy, dodałam czarnuszkę i ziarna słonecznika.
Faktycznie chleb dość szybko wysycha, więc poszłam za radą autorki: pokroiłam go na kromki i zamroziłam. Teraz sukcesywnie rozmrażam je, gdy potrzebuję chleba. Muszę dodać, że robi się go bardzo prosto i szybko (nie licząc czasu wyrastania), więc może kiedyś warto spróbować?

Składniki:

250 g mąki gryczanej
150 g mąki ryżowej
100 g mąki z ciecierzycy (lub kukurydzianej)
7 g drożdży instant
2 łyżki siemienia lnianego
2 łyżki czarnuszki
3 łyżki ziaren słonecznika
płaska łyżka soli
czubata łyżka cukru
550-600 ml lekko ciepłej wody (lub więcej jeśli to konieczne)

Przygotowanie:

W misce dokładnie mieszamy wszystkie rodzaje mąki, cukier, sól, czarnuszkę, siemię lniane, pestki słonecznika i drożdże. Następnie stopniowo wlewamy ciepłą wodę (najpierw około 500 ml) i mieszamy łyżką na gładką masę bez grudek. W razie, gdyby ciasto ciężko mieszało się, dolewamy odrobinę ciepłej wody. Konsystencja powinna być gęsta, ale taka, żeby ciasto normalnie dawało się mieszać.

Odstawiamy ciasto do wyrośnięcia na 30 minut. Następnie przekładamy je do foremki o wymiarach około 25 x 13 cm, wyłożonej papierem do pieczenia lub silikonowej. Odstawiamy do ponownego wyrośnięcia na 30 minut.

Chleb wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 220OC (grzałka górna i dolna bez termoobiegu) i pieczemy około 50 minut. Gdy chleb za szybko zrumieni się na górze (a tak będzie), przykrywamy go folią aluminiową (błyszczącą stroną do góry) i pieczemy dalej. Jeżeli chcemy bardziej przypiec skórkę, przed końcem pieczenia zdejmujemy folię z chleba.

Upieczony chleb powinien wydawać głuchy odgłos, jeżeli w niego popukamy.

Chleb studzimy na kratce.

Smacznego!