Przepisów na carbonarę jest pewnie z kilkadziesiąt. W jednych dodajemy śmietankę, w innych „broń Boże”, jedni dodają natkę, inni znowuż nie, więc jak tu się połapać? Po prostu – robić tak jak najłatwiej i jak najbardziej nam smakuje. Ja akurat wykorzystałam przepis Nigelli Lawson z książki „Nigella Ucztuje”, a carbonara według tego przepisu wyszła aksamitna, delikatna i pyszna. Idealne danie na szybki, aczkolwiek pożywny obiad. Trochę tylko zmieniłam proporcje, bo nie potrzebowałam czterech kopiasto kopiastych porcji, bo danie jest i tak dość kaloryczne.

 

Składniki (na 2 porcje, 1 porcja około 600 kcal )

100 g spaghetti
100-150 g chudego wędzonego surowego boczku (w oryginale pancetty)
1 łyżeczka oliwy z oliwek
60 ml białego wytrawnego wina (1/4 szklanki)
2 jajka, porządnie wyszorowane i sparzone !
40 ml słodkiej śmietanki 30% (około 4 łyżki)
30 g parmezanu (grana padano lub parmigiano reggiano)
pieprz
gałka muszkatołowa

Przygotowanie:

W garnku (dość sporym, żeby później zmieścił się nam makaron) rozgrzewamy oliwę i wrzucamy pokrojony w kostkę boczek. Porządnie go rumienimy, ale tak, żeby nie był spieczony na kamień ;) Następnie wlewamy do boczku wino, zmniejszamy ogień i chwilę gotujemy (około 3 minut, żeby smaki odkleiły się z dna a wino lekko odparowało). Wyłączamy gaz i czekamy aż ugotuje się makaron

Do miseczki wbijamy jajka, dokładnie je roztrzepujemy, dodajemy śmietankę, pieprz do smaku i parmezan starty na tarce o drobnych oczkach. Dokładnie mieszamy.

Makaron gotujemy w dużej ilości osolonej wody al dente. Przed odcedzeniem nabieramy kubek wody, w której się gotował.

Pod koniec gotowania makaronu podgrzewamy boczek z winem. Gdy będzie gorący dodajemy ugotowany makaron, całość dokładnie mieszając. Dolewamy 1/3 kubka wody, w której gotował się makaron i wyłączamy gaz. Wlewamy mieszankę jajeczną i szybko i dokładnie mieszamy, by makaron pokrył się aksamitnym sosem. Przyprawiamy szczyptą gałki i jeszcze odrobiną pieprzu. W żadnym razie nie robimy tego „na gazie”, bo zamiast carbonary otrzymamy makaron z jajecznicą.

Podajemy natychmiast i zjadamy całość, ponieważ z wspomnianych wyżej względów makaronu nie odgrzewamy :)

Smacznego!