Od małego przepadam za rybami. Są pyszne w każdej postaci – wędzone, smażone, pieczone, marynowane, nawet surowe w sushi :) Ości też mi nie przeszkadzają. Przeszkadza mi za to, gdy ryba jest nudna i bez smaku. Owszem mam swoje ulubione sposoby na przyrządzanie poszczególnych ryb, ale od czasu do czasu trzeba spróbować czegoś nowego. Tym razem padło na rybę marynowaną w bazyliowym pesto. Naprawdę wyszło pysznie, przynajmniej dla nas – miłośników pesto. Rybę smażyłam na niewielkiej ilości oleju, żeby ładnie się zrumieniła, ale równie dobrze można ją też upiec w folii (obawiam się jednak, że mimo posmarowania folii olejem skóra i tak się do niej przyklei i nie zrumieni tak ładnie jak na patelni).

Składniki (na 2 duże porcje, 1 porcja o wadze ok. 230 g. 500 kcal):

2 pstrągi o wadze ok. 300 g każdy (sprawione, bez głowy, umyte)
sól, pieprz
6-8 łyżeczek bazyliowego pesto (domowego, np. z tego przepisu lub dobrego kupnego)
2 łyżki oleju rzepakowego
cytryna do podania

Przygotowanie:

Pstrągi nacinamy w kilku miejscach, w poprzek grzbietu, z obu stron. Oprószamy je delikatnie solą i pieprzem i nacieramy pesto (także wewnątrz ryby). Upychamy też trochę pesto w nacięciach. Tak przygotowane ryby odstawiamy na około godzinę.

Na dużej patelni rozgrzewamy olej. Układamy pstrągi i na średnim ogniu smażymy po około 7 minut z każdej strony.

Podajemy z kawałkami lub plasterkami cytryny.

Smacznego!