Nie wiem jak to jest być chorym na przewlekłą chorobę typu nadciśnienie, cukrzyca czy choroby tarczycy, ale wiem, że kosztuje to wiele wyrzeczeń, zwłaszcza kulinarnych. Ostatnio okazało się, że także moja mama musi zadbać o odpowiedni poziom cukru w organizmie, inaczej będzie grozić jej cukrzyca. Przy cukrzycy nie można jeść tak, jak dotychczas, zwłaszcza słodyczy na bazie białej mąki i cukru. O ile dla mnie nie stanowiłoby to problemu, bo zadowalam się kawałkiem gorzkiej czekolady raz na jakiś czas, ale mama uwielbia domowe ciasta. W pewnym wieku ciężko porzucić swoje przyzwyczajenia, więc pozostaje nam tylko dostosować przepisy do swojej diety.

Przygotowując posiłki dla diabetyków, nie wystarczy tylko zastąpić cukier ksylitolem, stewią, erytrolem czy fruktozą (tej lepiej nie używać, bo w nadmiarze uszkadza narządy wewnętrzne). Rozeznając się w temacie, dowiedziałam się, że najważniejszą rolę w takiej diecie odgrywa indeks glikemiczny. I tak pokrótce – najlepiej jeść produkty i dania o indeksie poniżej 50. W odniesieniu do ciast i słodyczy dozwolone są następujące mąki: gryczana (IG 40), żytnia (25), owsiana (25), orkiszowa (25), z ciecierzycy (25), mąka pszenna razowa typ 2000 (45), mąka żytnia razowa typ 2000 (45). Cukier najlepiej zastąpić ksylitolem (cukrem brzozowym- IG 8), stewią (IG 0) lub erytrolem (IG 0).

Pierwsze ciasto przygotowałam z użyciem ksylitolu, gdyż jako zamiennik cukru stosuje się go 1:1. Jako, że nie mam wprawy w takich wypiekach postanowiłam nie kombinować od razu ze stewią. Do przygotowania ciasta użyłam mąki gryczanej o IG 40, czekolady gorzkiej 60% bez glutenu (IG 30), kakao bez cukru (IG 20) i ponoć bez glutenu (nie ma przekreślonego kłosa, ale według Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią nie zawiera glutenu w próbkach). Jeżeli nie musicie stosować diety bezglutenowej, to nie zawracajcie sobie głowy bezglutenową czekoladą i kakao, ale dla cukrzyka czekolada musi mieć minimum 60% kakao, a kakao nie może zawierać cukru. Żeby ciasto nie było za tłuste dodałam minimalną ilość masła, a żeby było wilgotne dodałam starte jabłka. I tak powstał mój pierwszy, eksperymentalny wypiek dla diabetyków. O dziwo ciasto wyszło, upiekło się i co najważniejsze jest smaczne (smakuje nawet narzeczonemu – a to jest coś zważywszy, że on za gryką nie przepada :).

Składniki (na foremkę do tarty o średnicy 26 cm, około 12 porcji – 1 porcja ok. 185 kcal)

50 g gorzkiej czekolady min. 60% kakao
50 g masła
150 g mąki gryczanej
10 łyżek ksylitolu
1 łyżeczka proszku do pieczenia (bez glutenu)
3 łyżki kakao
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
3 duże jajka
1/2 szklanki mleka 1,5%
2 jabłka, obrane starte na tarce o dużych oczkach (łezkach)

Przygotowanie:

W kąpieli wodnej topimy czekoladę z masłem, mieszamy do uzyskania jednolitej masy i odstawiamy do wystygnięcia.

Mąkę mieszamy z kakao, proszkiem do pieczenia, ksylitolem i kawą.

Do mąki dodajemy jajka i mleko i dokładnie mieszamy łyżką. Następnie dodajemy ostudzoną masę czekoladową i mieszamy. Na koniec dodajemy starte jabłka, mieszamy,

Ciasto przelewamy do natłuszczonej masłem foremki (użyłam ceramicznej formy do tart o średnicy 25-26 cm) i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180OC, na środkowy poziom, na około 20-25 minut. Ciasto pieczemy do prawie „suchego patyczka”. Następnie zostawiamy je w zamkniętym piecu na ok. 7 minut, by doszło. Po tym czasie wyciągamy ciasto z pieca i studzimy.

Osobie nie będącej cukrzykiem możecie pół ciasta oblać masą czekoladową przygotowaną z 50 g czekolady i 20 g masła rozpuszczonych w kąpieli wodnej :)

Smacznego!