Zdradzę Wam sekret – to mój pierwszy mazurek w życiu. Nie żartuję – na serio jestem tak opóźniona w wypiekach. Dlaczego? Po pierwsze – jadam mało słodkiego, po drugie – mazurki, w związku z tym, że bywają baaardzo słodkie, rzadko gościły na świątecznym stole w moim rodzinnym domu (tak się składa, że cała rodzina nie lubi przesłodzonych ciast). Szczególnie słodkie są mazurki z masą kajmakową. Ale w związku z tym, że narzeczony kajmak uwielbia, a Bakalland obdarował mnie i puszeczką masy kajmakowej i bakaliami, mazurek powstał. I nawet zjadłam kawałek ze smakiem, bo najpierw potraktowałam ciasto kwaśnym dżemem z czerwonej porzeczki. To niechybnie uratowało mnie od hiperglikemii i zapewne śmierci ;)

Składniki:

Spód:
200 g mąki pszennej
50 g mąki ziemniaczanej
3 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
150 g zimnego masła
1 jajko

Przybranie:
gęsty i kwaśny dżem z czerwonej porzeczki
puszka masy kajmakowej
rodzynki bursztynowe
płatki migdałowe
lub inne bakalie do ozdoby według upodobania

Przygotowanie:

Ciasto – do miski przesiewamy mąkę pszenną, mąkę ziemniaczaną i cukier puder. Dodajemy cukier waniliowy i mieszamy. Dodajemy pokrojone na kawałeczki masło i całość rozcieramy palcami aż powstanie drobna kruszonka.

Następnie dodajemy jajko i szybko zagniatamy ciasto. Następnie owijamy je folią spożywczą i wkładamy do lodówki na 30 minut.

Po upływie 30 minut ciasto wałkujemy na papierze do pieczenia formując zgrabny, gruby na około 7 mm prostokąt. Jeżeli nie wyjdzie nam ładny prostokąt (co mi się często zdarza ;) to docinamy go nożem (uważamy, żeby nie przeciąć papieru do pieczenia).

Przekładamy ciasto razem z papierem na blachę. Następnie formujemy ranty spodu – jeżeli prostokąt wyszedł nam super zgrabny, to po prostu lekko zawijamy brzegi (dociskamy je do ciasta), jeżeli odcinaliśmy ciasto, to teraz je dość cienko rolujemy i tworzymy rant dookoła placka.

Placek gęsto nakłuwamy widelcem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180OC na około 12-15 minut do zezłocenia. Upieczony spód odstawiamy do ostygnięcia.

Na cieście rozsmarowujemy cienką warstwę dżemu. Im dżem jest gęstszy tym lepiej – mniejsze prawdopodobieństwo jego wymieszania się z masą.

W zależności od tego jaką masą dysponujemy – postępujemy według wskazówek na opakowaniu. Mojej masy nie musiałam podgrzewać, żeby zrobiła się rzadsza – wystarczyło dobrze ją wymieszać, żeby nie było grudek.

Delikatnie rozsmarowujemy masę kajmakową na dżemie. Wierzch ciasta dekorujemy według posiadanych przez nas umiejętności. U mnie powstały kwiatki, bo talentem plastycznym niestety nigdy nie dysponowałam i w tej dziedzinie nic nie uległo zmianie ;)

Mazurek najlepiej smakuje na drugi lub nawet trzeci dzień, gdy ciasto nieco zmięknie.

Smacznego!