Biegasz? Intensywnie jeździsz rowerem, uczęszczasz na zajęcia fitness, trenujesz na siłowni? Potrzebujesz paliwa czyli wysokiej jakości jedzenia bogatego w odpowiednie składniki odżywcze. Twoja dieta powinna być zbilansowana, oparta na zdrowych produktach, dostarczających właściwych ilości węglowodanów, białek, tłuszczy, witamin i minerałów. Nie zapominaj też o wodzie. Dobrze nawodniony organizm to sprawny organizm :) W związku z tym, że ostatnio znacznie zwiększyłam swoją aktywność fizyczną (m.in. o bieganie), zaczęłam czytać na temat diety sportowca. Nie diety w rozumieniu odchudzającej, tylko sposobu odżywiania. To nie jest tak, że wcześniej odżywiałam się źle, bo od dawna jem zdrowo – unikam smażenia, słodyczy, fast foodów, jem dużo warzyw. Jednak musiałam trochę zmodyfikować dietę, by jak najlepiej wspomagała moje ciało w regeneracji po wysiłku. Nie jestem w tym ekspertem i głównie posiłkuję się poradami fachowców, ale widzę, że to co jem przed i po treningu ma wpływ na to jak funkcjonuję w trakcie wysiłku i jak szybko regeneruję siły :)

Kiedyś nie jadłam zbyt często bananów – były dla mnie za słodkie, sięgałam po nie głównie, gdy organizm się tego domagał (może mu brakowało potasu). Teraz stały się moim super food, gdy potrzebuję szybkiego zastrzyku węglowodanów prostych. Zauważyłam, że jak zjem banana godzinę przed jakimkolwiek wysiłkiem, znacznie lżej mi się biega, wspina po schodach (nie śmiejcie się, pół godziny takiego wspinania męczy jak diabli i świetnie działa na kondycję) czy jeździ rowerem. Banany są też idealne po treningu. W ciągu 30 minut od zakończenia treningu powinniśmy dostarczyć organizmowi prostych węglowodanów, by uzupełnić glikogen w mięśniach i wątrobie (później możemy zjeść większy obiad z węglowodanami złożonymi). Owszem możemy zjeść batona, czekoladę, ale czy nie lepiej banana? A jeszcze lepiej koktajl z banana i truskawek z masłem orzechowym? Lubię strzelić sobie takiego shake’a po treningu. Nie dość, że smaczny to i zdrowy.

Na razie moje koktajle są dość monotonne – bananowo truskawkowe z dodatkami – po prostu korzystam z truskawkowego sezonu, który lada dzień się skończy :( Przerabiam spore ilości truskawek i zawsze wkurzało mnie bawienie się z ich szypułkami nożykiem. Czasem szypułki nie chciały się odrywać i musiałam odcinać je nożykiem wraz z kawałkiem truskawki (co za marnotrawstwo). Z pomocą przyszła mi firma Rossi.pl, z którą mam przyjemność współpracować od jakiegoś czasu. Mogłam sobie wybrać produkty do testowania, więc wybrałam takie małe sprytne narzędzie do wykrajania wszelkiego rodzaju szypułek (np. z pomidorów czy truskawek), którym można też wycinać ozdobne kuleczki z owoców oraz mini santoku (nóż), który jest idealny do krojenia małych produktów. Tych akurat w mojej kuchni nie brakuje, bo codziennie przerabiam czosnek czy imbir.

Dziś o wykrawaczu. Fajne, zgrabne urządzenie bardzo przydatne przy obrabianiu dużych ilości truskawek. Świetne do wykrawania szypułek z pomidorów (także wydłubywania z nich nasion), wykrawania nasion z chili czy wydłubywania pestek z arbuza :) Takie małe coś, niepozorne, ale naprawdę przydatne. Za jego pomocą możemy też wykrawać ozdobne kuleczki z owoców, które posłużą nam do dekoracji deserów. Będą one co prawda małe, ale jeżeli nie potrzebujemy dużej ilości kulek, przyrząd się sprawdzi.

Składniki (na 2 koktajle po około 250 ml każdy, 1 koktajl dostarcza około 215 kcal):

2 banany
300 g truskawek
1/3-1/4 papryczki chili bez nasion
2 łyżeczki masła orzechowego (np. z orzechów ziemnych lub nerkowców)
około 100 ml zimnej wody mineralnej

Przygotowanie:

Truskawki płuczemy, wykrawamy szypułki i kroimy na mniejsze kawałki.

Chili przekrawamy na pół, pozbawiamy nasion i kroimy w plasterki. Banany obieramy ze skóry, kroimy w plasterki.

Do wysokiego naczynia (np. kubka blendera) wkładamy truskawki, masło orzechowe, chili i banany. Wlewamy wodę i całość miksujemy na gładko za pomocą ręcznego blendera.

Do swoich koktajli nie dodaję mleka, ale możecie zastąpić wodę mlekiem, najlepiej roślinnym, bo nie spowoduje rewelacji żołądkowych.

Przed podaniem schładzamy w lodówce.

Smacznego!

P.S. Chili wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej, ale jeżeli boicie się ostrości, możecie ją pominąć.