W końcu mamy świeży, młody bób :) Co prawda co roku zamrażam kilka kilogramów bobu, więc mogę się nim cieszyć przez cały rok, ale to nie to samo co świeży, młody bobek. Wiadomo – najlepszy do pogryzania solo, ale równie dobrze sprawdza się w daniach obiadowych. Uwielbiam makaron z bobem, ale w związku z tym, że bób jest „suchy”, zawsze musi  towarzyszyć im jakiś sos. Według mnie najlepiej sprawdza się winny, z posiekaną dymką i niewielkim dodatkiem kremówki. Dodatki można skomponować dowolnie – ja tym razem użyłam rukoli o orzechowej nucie i listków świeżej melisy, które doskonale dopełniają się z winem, nadając daniu świeżości i cytrynowego posmaku. Spróbujcie, a nie pożałujecie :)

Składniki (na 1 porcję):

50-70 g makaronu (użyłam pełnoziarnistego tagliatelle)
250 g świeżego bobu (waga ze skórkami)
garść rukoli
garść listków melisy

sos:
1 łyżka oleju rzepakowego
3 małe dymki lub 1 większa
1 ząbek czosnku
1/4 szklanki białego, półwytrawnego wina
2 łyżki słodkiej śmietany 30%
sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:

Bób wrzucamy do wrzątku i gotujemy w sumie około 10 minut, soląc dopiero 3 minuty przed końcem gotowania. Ostudzony bób obieramy ze skórek. Jeżeli chcecie użyć bobu ze skórkami, gotujcie go odpowiednio dłużej (nawet do 20 minut).

Makaron gotujemy al dente.

W międzyczasie na patelnię wlewamy olej. Dodajemy drobno posiekaną, lekko osoloną dymkę i smażymy do zeszklenia. Wówczas dodajemy drobno pokrojony i roztarty czosnek. Smażymy około pół minuty i wlewamy wino. Gotujemy około pół minuty, po czym dodajemy śmietankę.
Doprawiamy solą i pieprzem, wrzucamy bób i makaron. Całość podgrzewamy, zestawiamy z palnika i wrzucamy całe listki rukoli i melisy. Mieszamy i natychmiast podajemy.

Smacznego!