Raz na jakiś czas mam „zachciewajkę” na jakieś cięższe danie. Fast food oczywiście nie wchodzi w grę, więc trzeba pokombinować inaczej. Najlepiej z makaronem i jakimś cięższym sosem. Padło na lazanię – zapiekankę z dużych płatów makaronu, poprzekładanych sosem mięsno-pomidorowym i beszamelem. Tłuściutko aż miło ;) , ale chociaż bez tłuszczów trans, których z kolei pełno w kupnych fast foodach. Po takiej porcji kalorii odrobina ruchu nie zaszkodzi – warto wybrać się choćby na spacer, czy grzyby.

Jedna uwaga w kwestii technicznej – teoretycznie lazanię powinno robić się z niegotowanych płatów makaronu; niestety na 2 próby (kiedyś tam, dawno temu) dwa razy makaron był miejscami surowy, niezależnie od ilości sosu. Nie jadam surowego makaronu, więc wbrew wszystkim swój makaron obgotowuję. Około 3 minuty wystarczy. Decyzja należy do Was.

Składniki (na 4 spore porcje lub 6 mniejszych):

około 12-14 płatów makaronu lasagnie
60-100 g parmezanu lub innego twardego, dojrzewającego sera, startego na tarce

sos mięsno-pomidorowy:

1 łyżka oleju rzepakowego
1 średniej wielkości cebula
2 ząbki czosnku
600 g chudego mięsa mielonego (np. z szynki)
2 puszki krojonych pomidorów
szczypta cukru
spora szczypta suszonej bazylii, oregano i tymianku
sól i pieprz do smaku
opcjonalnie szczypta pieprzu cayenne

sos beszamelowy:

2 łyżki mąki
2 łyżki masła
2 szklanki zimnego mleka
szczypta soli i gałki muszkatołowej

Przygotowanie:

Sos mięsno-pomidorowy: Na oleju podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulę. Gdy się zeszkli dodajemy drobno posiekany, roztarty czosnek. Smażymy około minutę i dokładamy mięso mielone. Smażymy je aż się zetnie, rozbijając łopatką na małe grudki.

Wlewamy pomidory z puszki, doprawiamy cukrem i ziołami i gotujemy, aż sos lekko zgęstnieje. Na końcu doprawiamy solą, pieprzem i pieprzem kajeńskim. Odstawiamy na bok.

Sos beszamelowy: W rondlu topimy masło, dodajemy mąkę i cały czas mieszając robimy jasną zasmażkę. Zestawiamy zasmażkę z ognia i cały czas mieszając stopniowo dolewamy zimne mleko. Mieszamy energicznie, żeby nie powstały grudki. (Jeszcze nie zdarzyły mi się grudki, od kiedy wlewam zimne mleko; jeżeli jednak takowe powstaną sos możemy po przygotowaniu przecedzić przez sitko). Wstawiamy z powrotem na mały ognień i gotujemy ciągle mieszając około 10 minut, do uzyskania gładkiego, aksamitnego sosu. Na koniec doprawiamy solą i gałką muszkatołową.

Partiami (po maksymalnie 3 sztuki) obgotowujemy płaty lasagne – wrzucamy do osolonego wrzątku, pilnujemy, żeby się nie posklejały (tak je podrywamy łopatką) i gotujemy około 3 minuty.

Dno i boki żaroodpornego naczynia smarujemy olejem. Układamy jedną warstwę płatów makaronu. Na nim układamy połowę sosu mięsno-pomidorowego i 1/3 sosu beszamelowego. Posypujemy odrobiną sera i przykrywamy kolejną warstwą makaronu. Na nim ponownie układamy warstwę sosu pomidorowo-mięsnego, beszamelu i sera i przykrywamy ostatnią warstwą. Polewamy ją beszamelem, obficie posypujemy serem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180OC na około 30-40 minut (do zrumienienia – ja się trochę zagapiłam i lazania „zdrowo się” przyrumieniła).

Smacznego!