W związku z tym, że dostałam ładną tuszkę, na Św. Marcina będzie kaczka, a nie gęsina. Prawie tak samo smacznie, ale mniej tłusto :) Na pierwszy ogień poszły udka i korpus, z którego ugotowałam rosół. Udka zamarynowałam w soku z pomarańczy z dodatkiem miodu, octu balsamicznego i przyprawy pięć smaków. Najpierw porządnie je zrumieniłam na patelni, następnie upiekłam z cebulką i pomarańczą. Wyszły fantastyczne. Na zdjęciu widać jakby skóra była spalona, ale zapewniam, że jest tylko dobrze przypieczona i chrupiąca. Z resztą skór drobiowych i tak nie jadam, ale narzeczony mówił, że skórka wyszła super.

 

Składniki (na 4 porcje):

4 kacze udka
sól

marynata:
skórka otarta z połowy pomarańczy
sok z 1 pomarańczy
1 łyżka płynnego miodu
2 łyżki octu balsamicznego
2 łyżeczki przyprawy pięć smaków
1 łyżeczka ostrego sosu chili
szczypta soli

3 chochle bulionu (akurat robiłam rosół z kaczki, ale może być drobiowy lub warzywny)
1 pomarańcza pokrojona w plasterki (uprzednio sparzona)
2 szalotki pokrojone w krążki

Przygotowanie:

Udka dokładnie płuczemy, usuwamy pozostałości piór, osuszamy i solimy z każdej strony.

W miseczce mieszamy składniki marynaty. Do większej, niemetalowej miski wkładamy udka, wlewamy marynatę i dokładnie ją rozprowadzamy na mięsie. Odstawiamy na co najmniej 3 godziny do lodówki. Przed pieczeniem wyciągamy z lodówki i czekamy, aż mięso osiągnie temperaturę pokojową.

Bierzemy dużą patelnię (najlepiej teflonową). Na zimnej układamy udka skórą do dołu i włączamy gaz. Na średnim ogniu smażymy, aż skóra się zrumieni i wytopi z niej tłuszcz (dzięki temu mniej tłuszczu zostanie w brytfance). Zrumienione udka odwracamy na drugą stronę i obsmażamy, aż zetnie się mięso.

Piekarnik ustawiamy na 180OC (bez termoobiegu). Do żaroodpornego naczynia wlewamy bulion, układamy udka skórą do góry, przykrywamy (np. folią aluminiową błyszczącą stroną do góry) i wstawiamy do piekarnika. Łącznie pieczemy 2 godziny ale po godzinie wyciągamy naczynie, dokładamy cebulę i plastry pomarańczy (najlepiej umieścić je pod udkami). Zmniejszamy temperaturę do 170OC i pieczemy kolejną godzinę.

Podajemy np. z kopytkami i surówką z czerwonej kapusty lub buraka.

Smacznego!