Ogórkowa to moja ulubiona zupa z dzieciństwa. O ile innym dzieciom najbardziej smakowała pomidorowa o delikatnie słodkim smaku, ja wolałam kwaśną ogórkową i kapuśniak. Zamiłowanie do kwaśnego smaku pozostało, więc z chęcią zajadam kiszoną kapustę i ogórki, parzybrodę i żurek, a całość popijam herbatą z dużą ilością cytryny ;)

W rodzinnym domu ogórkową jadało się z ziemniakami. Jednak w związku z tym, że obecnie prawie nie jadam ziemniaków, do swoich zup dodaję albo ryż albo kasze (różne). Tym razem padło na pęczak – uwielbiam go za to, że jest „na ząb”, a nie taka mamałyga.

Czym jeszcze różni się moja ogórkowa od tej z dzieciństwa? Dużą ilością lubczyku. Lubczyk jednak nie może być suszony, bo zupa nie zyska tego wspaniałego aromatu. Latem dostaję od mamy lub kupuję na targu świeży lubczyk, który następnie siekam i zamrażam. Doskonale nada się też świeży lubczyk sprzedawany w marketach w doniczkach.

Składniki (na 5-6 porcji):

1 udko bez skóry
250 g mrożonej włoszczyzny „w paski”
2 łyżki posiekanego lubczyku
1 większy liść laurowy
1/3 szklanki pęczaku
4 duże (lub 5-6 mniejszych) ogórki kiszone – koniecznie domowe
po 1/4 pęczka natki pietruszki i koperku
sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:

Udko zalewamy około 1,5-2 litrami zimnej wody. Zagotowujemy, lekko solimy, dodajemy lubczyk i liść laurowy i na małym ogniu gotujemy do miękkości.

Wyjmujemy udko z wywaru (możecie dodać mięso do zupy lub wykorzystać inaczej). Wrzucamy włoszczyznę, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 10 minut. Dodajemy pęczak i całość gotujemy około 15-20 minut tak, żeby kasza była ugotowana, ale nie rozgotowana.

Ogórki ścieramy na tarce o oczkach „dużych łezkach” i razem z sokiem dodajemy do zupy, gdy kasza jest ugotowana. Całość gotujemy jeszcze około 15-20 minut. Na koniec doprawiamy pieprzem i w razie potrzeby solą, oraz wrzucamy posiekaną natkę i koper.

Zupę w talerzach możecie zabielić śmietaną lub jogurtem (pyszna jest z greckim).

Smacznego!